Obraz Sandra Botticellego sprzedany na aukcji za rekordową kwotę!

Kolejny niebywały rekord w świecie sztuki. Tym razem chodzi o obraz na płótnie Sandro Botticellego, który został sprzedany za… 92,2 mln dolarów! Co wiemy o całej transakcji i o jakie dzieło chodzi? Sprawdź.

Sandro Botticelli – Portret młodego mężczyzny trzymającego medal, źródło: Sotheby’s

Drogi Sandro

Rok 2021 rozpoczął się dla sztuki wyjątkowym i bardzo znaczącym wydarzeniem. Na aukcji w domu aukcyjnym Sotheby’s w Nowym Jorku sprzedano obraz na płótnie Sandro Botticellego zatytułowany „Portret młodego mężczyzny trzymającego medal” za niebagatelną sumę 92,2 mln dolarów. Poprzedni właściciel nabył płótno za 1,3 mln dolarów na aukcji w Wielkiej Brytanii w 1982 roku. Transakcja oznacza jedno: praca pędzla Sandro Botticellego jest drugim po „Salvator Mundi” Leonarda da Vinci (który został sprzedany za 450,3 mln dolarów w 2017 r.) najdroższym dziełem sztuki dawnej sprzedanym na aukcji. Do tej pory najcenniejszym obrazem renesansowego artysty była tak zwana “Rockefeller Madonna”, za którą szczęśliwy nabywca zapłacił 10,4 mln dolarów w 2014 roku. Tożsamość nabywcy rekordowego „Portretu młodego mężczyzny trzymającego medal” nie została ujawniona.

Mężczyzna w ogniu

„Portret młodego mężczyzny trzymającego medal” datowany jest na XV wiek. W ciągu ostatnich 50 lat ten obraz na płótnie był wystawiany w takich muzeach, jak National Gallery w Londynie, Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku czy National Gallery of Art w Waszyngtonie. Przedstawia młodzieńca, prawdopodobnie należącego do florenckiej elity, trzymającego w dłoniach medalion z wizerunkiem i spoglądającego wprost przed siebie. Obraz ten jest jednym z niewielu portretów autorstwa Sandro Botticellego, które przetrwały do dziś. Co ciekawe, lista wszystkich obrazów na płótnie pędzla znakomitego włoskiego twórcy byłaby zdecydowanie dłuższa, gdyby pod koniec XV wieku nie uległ on wpływowi fanatyka religijnego Girolamo Savonaroliego, który zachęcił go do zniszczenia płócien w “ognisku próżności”. Całe szczęście dla potomnych, ocalały takie arcydzieła, jak m.in. słynna “La Primavera”, znana w Polsce jako “Wiosna”.

Sandro Botticelli – Wiosna, źródło: wikipedia

Alessandro di Mariano Filipepi, bo tak naprawdę nazywał się Sandro Botticelli, uznawany jest za jednego z najważniejszych przedstawicieli włoskiego quattrocenta. Od 25. roku życia pracował dla tak zamożnych rodzin, jak Medyceusze. Jego twórczość nie jest może przełomowa, nie opiera się na nowatorskich poszukiwaniach, ale z całą pewnością jest ważna ze względu na swój szczególny, poetycki charakter. Sandro nazywany jest malarzem kobiecego wdzięku. Kochał skupiać się na podkreślaniu dekoracyjności szat czy lekkości ruchu, jednocześnie mając tendencję do zniekształcania anatomii postaci czy pomijania takich aspektów, jak głębia.

Papcio Chmiel – autor serii komiksów o „Tytusie, Romku i A’Tomku” nie żyje

Nie żyje Henryk Jerzy Chmielewski, autor legendarnych komiksów o „Tytusie, Romku i A’Tomku” i jedna z najbardziej charakterystycznych osobowości w świecie polskiej ilustracji. Jak zapamiętamy Dziadzia Chmiela?

Henryk Jerzy Chmielewski zwany jako Papcio Chmiel. Fot. Dawid Skoblewski

Ostatnia podróż Papcia Chmiela

Henryk Jerzy Chmielewski, nazywany powszechnie Papciem Chmielem bądź Dziadzią Chmielem odszedł w wieku 97 lat, w nocy z 21. na 22. stycznia 2021 roku, o czym poinformował w styczniu Piotr Kasiński, współorganizator Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Papcio był polskim ilustratorem, grafikiem i publicystą, a przede wszystkim – twórcą komiksów o „Tytusie, Romku i A’Tomku”, które są znane chyba każdemu, kogo dzieciństwo i młodość przypadało między 1957 rokiem (kiedy Henryk Jerzy Chmielewski wymyślił pierwsze kadry historii) a rokiem 2021. Kultowy komiks zawsze był rozrywką na najwyższym poziomie: zabawną, ale też niepozbawioną edukacyjnej funkcji, rozwijającą wyobraźnię, ale też język. Komiks opowiada o szalonych, wręcz niestworzonych historiach kilkorga postaci: uczłowieczonego szympansa Tytusa de Zoo, samozwańczego druha zastępowego A’Tomka, przemądrzałego Romka i naukowca Profesora T.Alenta, który wymyślał naprawdę imponujące i pomysłowe wynalazki. Na kartach komiksu pojawiał się też sam… autor, czyli Papcio Chmiel. Uniwersum komiksów o „Tytusie, Romku i A’Tomku” jest wytrawnym połączeniem klimatów, jakie znamy z przygodowych filmów pokroju “Indiana Jones” z tymi, jakie kojarzą się z filmami sci-fi. W okresie PRL-u twórczość Papcia Chmiela zdecydowanie była czymś, co zastępowało rzeszom dzieci i nastolatków rozrywki, jakie mieli na Zachodzie ich rówieśnicy. Sam Chmielewski wspominał przez lata polityczne naciski, jakie wywierała na niego propaganda Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej oraz metody, jakimi posługiwano się, żeby cenzurować poszczególne kadry komiksów. Papcio w książce Agaty Napiórskiej „Jak oni pracują?” wspomina: “Dla przykładu narysowałem Tytusa stojącego na warcie. A przecież żołnierz na warcie musi być po przysiędze. A jak małpa miałaby być po przysiędze? I kazali mi zmienić”.

Dziadzio: żołnierz, student, grafik

Papcio Chmiel miał nielekkie życie, ale przeżył je z uśmiechem na ustach i niezliczonymi pomysłami w głowie. Urodził się w 1923 roku w Warszawie, od 1943 roku był żołnierzem Armii Krajowej i brał udział w Powstaniu Warszawskim. Swoją przygodę ze sztuką rozpoczął od… redagowania wojskowej gazetki, a po przejściu w 1947 roku do cywila zaczął pracę jako pełnowymiarowy rysownik, współpracujący z takimi tytułami, jak “Świat Przygód” czy “Świat Młodych”. W latach 50. studiował na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, a po obronie dyplomu na wydziale grafiki zaczął pracę nad swoim życiowym projektem, czyli komiksami o Tytusie i jego kolegach, które rozeszły się w wielomilionowym nakładzie. Syn Papcia Chmiela Artur Bartłomiej Chmielewski jest naukowcem, który na co dzień pracuje dla NASA, a córka Monique Lehman jest artystką zajmującą się tworzeniem obrazów na płótnie, grafik oraz gobelinów. Ze względu na umożliwienie dzieciom Henryka Jerzego Chmielewskiego uczestnictwa w uroczystości pogrzebowej, przeniesiono ją na luty, kilka tygodni po śmierci artysty. Powodem były oczywiście obostrzenia pandemiczne.

Kierunek w sztuce: op-art

Op-art to jeden z najbardziej niezwykłych i charakterystycznych kierunków w malarstwie współczesnym. Czym się charakteryzuje, jakie są jego założenia i czyja twórczość jest flagowa dla optical art? Sprawdź w naszym przewodniku!

Op-art, czyli zobacz więcej

Op-art, inaczej optical art (z angielskiego pojęcie to tłumaczy się dosłownie jako “sztukę optyczną”) to jeden z tych kierunków, który najmocniej odcisnął piętno na sztuce. Przejawia się nie tylko w malarstwie współczesnym czy grafice, ale też modzie i sztuce użytkowej (na przykład ceramice). W przeciwieństwie do wielu innych nurtów oddziałuje nie na intelekt odbiorcy czy jego emocje, a bezpośrednio na jego zmysł wzroku. Wizualizm polega na tworzeniu takich kompozycji, które dają efekt rozwibrowania, ruchu albo nienaturalnej głębi. Artyści op-art wykorzystują w tym celu geometryczne złudzenia optyczne, budowane za pomocą abstrakcyjnych kombinacji linii i płaszczyzn, a także kontrastów kolorystycznych (zwłaszcza z przewagą połączeń czerni i bieli). Obrazy abstrakcje, utrzymane w duchu optical art rozpoznasz z łatwością: to kompozycje, które przypominają figury przesuwające się w kalejdoskopie. Chociaż są zupełnie płaskie (namalowane na powierzchni płótna albo wydrukowane), sprawiają wrażenie przestrzennych do takiego stopnia, że masz ochotę dotknąć powierzchni dzieła, żeby przekonać się, że faktycznie jest dwuwymiarowe. W sztuce op-artu liczy się też kolor i jego nasycenie, od jasnego po neonowy, potęgujący wrażenie ruchu, wibrowania i falowania tego, co namalowane na obrazie.

Historia optical art

Op-art jest jedną z odmian abstrakcjonizmu, rozpowszechnioną w latach 50. i 60 XX wieku między innymi za sprawą Victora Vasarely’ego, autora niezwykłych obrazów na płótnie, opierających się na wrażeniu wklęsłości i wypukłości. Do znanych przedstawicieli op-artu należy też Bridget Riley, autorka płócien z charakterystycznymi falami, które dosłownie wciągają widza w obraz.
Do innych twórców tego kierunku należą między innymi:

  • Jeffrey Steele,
  • Richard Anuszkiewicz,
  • Michael Kidner.

Wyjątkowo ciekawą odmianę optical art reprezentują prace Holendra Mauritsa Cornelisa Eschera, który kochał kreować na płaszczyźnie różnego rodzaju niemożliwe elementy architektury czy złudzenia optyczne, które nikogo nie pozostawiają obojętnym. W Polsce op-artem zajmowała się Janina Węgrzynowska, malarka i graficzka, która w swojej sztuce przywiązywała uwagę nie tylko do formy, ale też do koloru.

Amadeusz Popek – Neon in blue

Wizualizm dzisiaj – obrazy na płótnie, które realizują założenia op-artu

Spadkobiercy pierwszych twórców optical art świetnie sobie radzą, tworząc obrazy na płótnie czy grafiki uwielbiane nie tylko przez wytrawnych miłośników sztuki. Nikogo nie powinna dziwić popularność tego nurtu w malarstwie współczesnym – “poruszające się” kompozycje, wizualne zagadki czy figury niemożliwe intrygują, ciekawią i pozwalają zapomnieć o całym świecie. Obrazy nowoczesne opierające się na założeniach op-artu cieszą się do dziś dużą popularnością. Gdzie je znaleźć? Zobacz prace dostępne w naszej internetowej galerii sztuki, takie jak “Puszka pandory” bądź “Gniew” Eliasza Sadowskiego, “Wiatrak” Anny Kurczewskiej czy fantastyczną grafikę “Neon in Blue” Amadeusza Popka.

Jeśli zastanawiasz się nad inwestycją w tego rodzaju dzieło, warto wziąć pod uwagę sposób jego ekspozycji. Najlepszym pomysłem będzie wybór tego rodzaju nowoczesnego obrazu do salonu o sporym metrażu – kompozycje optical art zyskują, kiedy odbiorca swobodnie przemieszcza się wokół płótna i patrzy na nie, zmieniając położenie, oglądając je z najróżniejszych perspektyw.

Op-art to nurt w malarstwie współczesnym, który cieszy się niezmienną popularnością już od lat 50. XX wieku. Za jego popularnością kryje się przede wszystkim… wizualna zabawa, która najbardziej opornych zaprosi do magicznego świata sztuki.

Wczesna praca Zdzisława Beksińskiego na wystawie „Surrealizm i Realizm Magiczny”

Na grudniowej wystawie w DESA Unicum w Warszawie można było zobaczyć wyjątkowy obraz olejny autorstwa Zdzisława Beksińskiego z końca lat 60. XX wieku. Co to za praca i dlaczego cieszy się taką popularnością znawców i miłośników sztuki?

Realizm magiczny według Beksińskiego. Obraz, który trzeba zobaczyć

W warszawskim domu aukcyjnym DESA Unicum w grudniu miała miejsce niezwykła aukcja, której towarzyszyła wystawa „Surrealizm i Realizm Magiczny”. Można było na niej zobaczyć prace takich artystów jak Kazimierz Mikulski, Rafał Olbiński czy Tomasz Sętowski, ale jeden obiekt cieszył się szczególnym zainteresowaniem. To jedna z najwcześniejszych malarskich realizacji Zdzisława Beksińskiego, obraz olejny z 1967 roku, przedstawiający surrealistyczną postać kobiecą, która wygląda tak, jakby była pozszywana z różnych fragmentów ciała. Motyw ten pojawia się na wielu innych pracach tego artysty, w tym na rysunkach i kompozycjach komputerowych. Aukcja  „Surrealizm i Realizm Magiczny” zorganizowana przez DESA Unicum odbyła się bez udziału publiczności – można było ją śledzić i brać w niej udział za pośrednictwem Internetu. Obraz na płótnie Zdzisława Beksińskiego “Bez tytułu” nie znalazł kupca. A to oznacza… że masz szansę nabyć dzieło w przyszłości! Jeśli proponowane za obrazy Beksińskiego ceny wywoławcze przekraczają Twój budżet, poszukaj surrealistycznych prac inspirowanych twórczością tego malarza w naszej internetowej galerii sztuki. Nie jest tajemnicą, że świat wykreowany na płótnie przez Beksińskiego do dziś pozostaje źródłem inspiracji dla wielu młodych artystów malarzy. Przykładem mogą być takie prace, jak chociażby obraz ręcznie malowany “Kawałek po kawałku” Anny Lupa-Suchy, “Senne katedry” Marioli Świgulskiej czy “RedD” Izabeli Wolskiej.

Mariola Świgulska – Senne katedry

Fascynujące życie Zdzisława Beksińskiego

Zdzisław Beksiński jest wybitnym i uznanym na całym świecie artystą, ale też człowiekiem, którego życie prywatne wciąż elektryzuje – w dodatku nie tylko miłośników malarstwa. Świadectwem tego może być, chociażby obsypany nagrodami i cieszący się znakomitymi recenzjami film “Ostatnia rodzina” Janusza P. Matuszyńskiego, który opowiada właśnie o fatum krążącym nad rodziną Beksińskich. Zdzisław początkowo zajmował się rysunkiem i fotografią. Malarstwem, rzeźbą i kompozycjami tworzonymi za pomocą programów komputerowych i kserokopiarki zajął się w późniejszych latach swojego dramatycznie zakończonego życia (artysta został zamordowany we własnym mieszkaniu). Najsłynniejszymi jego dziełami są między innymi “Pełzająca śmierć” czy “Katedra” (warto przy okazji zaznaczyć, że sam artysta nie nadawał swoim pracom tytułów, które ułatwiłyby interpretację, a te, które stosowane są powszechnie, zostały przyjęte jako swego rodzaju uproszczenie).

Osobom zainteresowanym przyjrzeniem się z bliska obrazom olejnym Beksińskiego polecamy wizytę w Galerii Zdzisława Beksińskiego w Muzeum Historycznym w Sanoku. To jedna z największych ekspozycji dzieł tego twórcy, gromadząca około 600 prac z różnych okresów jego życia. Można na niej zobaczyć nie tylko obrazy na płótnie, ale też zdjęcia czy realizacje rzeźbiarskie. Najważniejszym obiektem w Galerii Zdzisława Beksińskiego w Sanoku jest bez wątpienia ostatni obraz olejny artysty, ukończony w dniu jego śmierci.

Wystawa prac Banksy’ego w Polsce! Co na niej zobaczymy?

Banksy to street artowy twórca, który fascynuje ludzi na całym świecie, chociaż nadal pozostaje anonimowy i nie tworzy obrazów na płótnie, które możemy powiesić w salonie. W lutym fanów jego twórczości czeka coś wyjątkowego: wystawa prac Banksy’ego w Polsce! Co będziemy mogli zobaczyć na wystawie “The Art of Banksy. Without Limits”? Sprawdź i już teraz zarezerwuj czas!

Wystawa “The Art of Banksy. Without Limits”, źródło zdjęć: koneser.eu

Banksy – street art i rewolucja

Banksy to artysta, który zupełnie zmienił sposób myślenia o sztuce ulicznej. Chociaż sam nadal pozostaje anonimowy, jego prace, tworzone w charakterystycznej technice szablonu, rozpozna bez trudu każdy, kto chociaż raz się z nimi spotkał. Dotyczy to nie tylko miłośników sztuki – projekty Banksy’ego zdążyły już przeniknąć do popkultury i pojawiają się coraz częściej, chociażby w formie wzorów tatuaży. Murale tworzone przez Banksy’ego można zobaczyć na ulicach wielu miast na całym świecie czy przed monitorem własnego komputera, przeglądając Instagram (ma na nim swój profil!). Mamy dobrą wiadomość dla polskich wielbicieli talentu tego admiratora artystycznej rewolucji! Już od 12 lutego będzie można obejrzeć prace słynnego twórcy w warszawskim  Centrum Praskim Koneser. Wystawę „The Art of Banksy. Without Limits” można było od 2016 roku zobaczyć między innymi w Amsterdamie, Paryżu, Berlinie, Antwerpii, Budapeszcie czy w Wiedniu. Łącznie na odwiedzających ekspozycję czekać będzie ponad 100 dzieł, w tym tak znane prace Banksy’ego, jak „Dziewczynka z balonikiem”, “Police Kids” czy „Pulp Fiction”, a także fotografie i inne obiekty.

Wystawa Banksy’ego w Polsce, źródło zdjęć: koneser.eu

Banksy w Polsce! Dlaczego warto się wybrać na wystawę?

Banksy jest niewątpliwie nie tylko uzdolnionym artystą i mistrzem graffiti, ale przede wszystkim znakomitym prowokatorem, zadającym trudne pytania o kondycję współczesnego społeczeństwa i liczne problemy, z jakimi boryka się świat. Jak podkreślają organizatorzy polskiej wystawy „The Art of Banksy. Without Limits”, Banksy trafia przede wszystkim do młodych ludzi, przez co nie tylko przybliża im zagadnienia związane ze sztuką, ale też skłania do refleksji. Artysta jest niepokorny, potrafi zakpić nie tylko z władzy, ale też z rynku sztuki, skutecznie ignoruje wszelkie konwenanse (dopisek w tytule wystawy “bez granic” nie jest dziełem przypadku) i zawsze chodzi własnymi ścieżkami, robiąc dokładnie to, co uważa za istotne. Chociaż mistrz graffiti pozostaje aktywny twórczo od przeszło 20 lat, nie korcą go czerwone dywany i imprezy z nagrodami.

Wystawa Banksy’ego w Polsce – “The Art of Banksy. Without Limits”, źródło zdjęć: koneser.eu

Jeśli chcesz zrozumieć fenomen twórcy, za którego prace wykonane sprayem marszandzi płacą dziś więcej niż za najpiękniejsze obrazy olejne popularnych malarzy, koniecznie musisz odwiedzić wystawę „The Art of Banksy. Without Limits” w Warszawie. To dobra okazja, żeby przyjrzeć się realizacjom Banksy’ego i znaleźć właściwy kontekst dla sztuki, która przez niektórych może być uznana za “chuligańską”.

Wystawę „The Art of Banksy. Without Limits” będzie można obejrzeć od 12 lutego do 11 kwietnia 2021 w Centrum Praskim Koneser w Warszawie. Przed wizytą, koniecznie należy się upewnić, jakie aktualnie obowiązują restrykcje i ograniczenia związane z pandemią.

Sylwetka artysty: Wilhelm Sasnal

Wilhelm Sasnal uznawany jest za jednego z najciekawszych i najzdolniejszych malarzy młodego pokolenia. Co wiemy na jego temat? W tym wpisie znajdziesz odpowiedzi na pytania, które najbardziej interesują miłośników sztuki.

Wilhelm Sasnal – Kraków – Warszawa, 2006, źródło: zacheta.art.pl

Wilhelm Sasnal – polski artysta, światowa kariera

Wilhelm Sasnal nazywany jest przez ekspertów jednym z najbardziej utalentowanych malarzy młodego pokolenia. Robi zawrotną karierę za granicą, ale nadal związany jest z polskim środowiskiem sztuki. Studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej, a później – malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Był członkiem Grupy Ładnie, w skład której oprócz Sasnala wchodzili też między innymi Rafał Bujnowski czy Marcin Maciejowski. Wielokrotnie nagradzany już od momentu ukończenia uczelni konsekwentnie rozwijał swoją karierę, stawiając na charakterystyczne dla siebie, uproszczone środki wyrazu i tematy związane ściśle z codziennością. Przełomowym momentem w zawodowym życiu malarza były Targi LISTE w Bazylei w 2002 roku, po których Sasnal został zaproszony do udziału w wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych, między innymi w Kunsthalle w Zurychu. Od tej chwili obrazy olejne autorstwa urodzonego w Tarnowie artysty osiągają estymację nawet do 200 tysięcy złotych. W 2007 roku obraz Sasnala “Samoloty” sprzedano za ponad milion złotych. Sam Sasnal podkreśla w wywiadach, że najbardziej ceni taki sposób pracy, w którym zupełnie zapomina o istnieniu rynku sztuki i tworzy rzeczy, które w jego własnym odczuciu są ważne i potrzebne.

Wilhelm Sasnal – Portret Erykah Badu, 2004, źródło: zacheta.art.pl

Obrazy Sasnala – o czym mówią?

Obrazy na płótnie Wilhelma Sasnala definiuje się ukutym przez pismo “Raster” określeniem popbanalizm, a dostrzegalny jest w nich nie tylko pociąg do syntezy i upraszczania, ale też do komiksów. W swojej twórczości malarz wykorzystuje motywy nawiązujące do popkultury: gwiazd muzyki, filmowych plakatów, postaci poetów, ale też bliskich znajomych. Często w twórczości Sasnala przewijają się też motywy wprost wyjęte z reklam prasowych czy telewizyjnych. Malarz za swoje artystyczne autorytety uznaje Gerharda Richtera i Sigmara Polkego. Kurator Maria Brewińska, przygotowując wystawę “Wilhelm Sasnal. Lata walki” na przełomie 2007 i 2008 roku w warszawskiej Zachęcie, określiła to zjawisko szczególnie trafnie: “Twórczość Wilhelma Sasnala sytuuje się pomiędzy odtwarzaniem codziennej rzeczywistości a problematyzacją malarstwa poprzez wprowadzanie szerszych kontekstów”. Co ważne, obrazy na płótnie Sasnala zawsze posiadają też kontekst meta – opowiadają o samych sobie, o malarskiej technice, o sposobie, w jaki tworzy się dzieło. Płótna tego twórcy często sprawiają wrażenie niedokończonych, uwidaczniają malarskie warstwy. W swojej pracy malarz nie stroni od polityki. To właśnie on, był autorem słynnego “szablonowego” portretu Rafała Trzaskowskiego. Artysta nie tylko maluje obrazy na płótnie, ale wykorzystuje też taśmę filmową. Jest autorem między innymi filmu “Z daleka widok jest piękny”, który jest uznawany przez krytyków za poruszające studium ludzkiej obłudy i chciwości. Na planie współpracuje ze swoją żoną Anką.

Od przeszło 20 lat malarstwo Wilhelma Sasnala niezmiennie inspiruje kolejnych twórców, którzy w swoich obrazach na płótnie chętnie sięgają dzięki niemu po motywy zaczerpnięte wprost z otaczającego ich świata. Oderwane od kontekstu codzienności zyskują nowy, niesamowity wymiar i istotne znaczenie – tak, jak dzieje się to w przypadku obrazów olejnych Sasnala.

Rekordziści aukcji – Banksy i Tamara Łempicka

Co jakiś czas doniesienia dotyczące kolejnych rekordowych cen dzieł sztuki elektryzują opinię publiczną i wielbicieli sztuki. Ostatnio swoją pozycję na rynku umocniła dwójka artystów: Banksy i Tamara Łempicka. Za ile sprzedano ich prace na aukcji? Te kwoty mogą Cię zaskoczyć!

Banksy – Love is in the air, źródło: International Art Centre

Banksy – komentarz do współczesności

Po raz kolejny głośno jest w świecie sztuki o Banksym, niepokornym, anonimowym twórcy murali, które wprost z ulicy przeniesione zostały do siedzib prestiżowych domów aukcyjnych. W jednym z nich, Międzynarodowym Centrum Sztuki w Parnell (Auckland), wylicytowano w drugie połowie listopada 2020 projekt „Love is in the Air”, przedstawiający młodego, zamaskowanego mężczyznę z bukietem kwiatów w ręku. Przypomina on postaci ze zdjęć reporterskich ze strajków, biorące zamach, żeby rzucić w tłum koktajlem Mołotowa albo kamieniem. Praca ta według szacunków warta była od 150 do 250 tysięcy dolarów, sprzedano ją jednak kolekcjonerowi z Nowej Zelandii za… 309 tysięcy dolarów. Praca ma ciekawą historię – powszechnie znana jest jako „Flower Thrower” (z angielskiego „Miotacz Kwiatów”). Graffiti pojawiło się w 2003 r. na 760-kilometrowym murze oddzielającym Palestynę od Izraela. Jak mówi sam Banksy, mur ten „zasadniczo zamienia Palestynę w największe otwarte więzienie na świecie”. Z dużo wyższą sumę sprzedano też inną pracę twórcy, „Jack and Jill (Police Kids)”. Wylicytowano ją za 117,5 tysięcy dolarów, chociaż szacowano, że jej cena nie przekroczy 75 tys. dolarów.

Tamara Łempicka – Czytająca I, źródło: Desa Unicum

Rekordzistka Tamara Łempicka

Do rekordzistów na rynku sztuki zaliczana jest też Tamara Łempicka, jak dotąd najdroższy polski artysta w historii i trzecia najdroższa artystka na świecie. W 2019 roku jej obraz na płótnie „Portrait de Marjorie Ferry” na aukcji w londyńskim Christie’s został wylicytowany za ponad 82 miliony złotych. Wcześniej w tym samym domu aukcyjnym sprzedano płótno „La tunique rose” za 52 miliony złotych, a w październiku 2020 za dzieło Łempickiej „Dwie nagie kobiety” na aukcji w Nowym Jorku zapłacono 34 miliony złotych. Nie lada gratka czeka na wielbicieli malarstwa Łempickiej również w Polsce. Już w grudniu w domu aukcyjnym DESA Unicum w Warszawie zostanie zaprezentowany obraz olejny „Czytająca”, datowany na około 1951 rok i uchodzący za autoportret malarki. Wartość tego dzieła szacowana jest na około 6 milionów złotych. Czy w przypadku aukcji obrazu Tamary Łempickiej, podobnie jak na licytacji projektu Banksy’ego, zaproponowane kwoty przewyższą najśmielsze oczekiwania? Pierwszy pokaz dzieła odbędzie się 1 grudnia. Jednocześnie będzie można obejrzeć dzieła uważane przez dekady za zaginione (autorstwa Juliusza Kossaka, Artura Grottgera, Tadeusza Makowskiego i Bolesława Cybisa). 10 grudnia obrazy na płótnie zostaną zlicytowane, a 17 grudnia odbędzie się druga sesja aukcji z pracami m.in. Meli Muter.

Dlaczego Vincent Van Gogh odciął sobie ucho? Nowa teoria

Legenda dotycząca obciętego ucha Vincenta van Gogha to jedna z najciekawszych, chociaż jednocześnie najbardziej makabrycznych, ciekawostek w historii sztuki. Ostatnio naukowcy wrócili do tego wydarzenia, żeby rzucić na nie zupełnie nowe światło. Co dziś możemy powiedzieć na temat przyczyn, dla których francuski malarz się okaleczył?

Pasja i szaleństwo

Niesamowita i przerażająca historia Vincenta van Gogha, który obciął sobie ucho, powtarzana jest chętnie przez miłośników historii sztuki, nauczycieli plastyki i osoby tworzące biograficzne notki na temat francuskiego malarza. Według powszechnie przyjętej wersji, do okaleczenia miało dojść na skutek kłótni z innym artystą, Paulem Gauguinem, który przez jakiś czas mieszkał z van Goghiem w miejscowości Arles. Między panami miało dochodzić do sprzeczek spowodowanych różnicami charakterów, planami artystycznymi, ale też postępującą (chociaż nigdy niezdiagnozowaną) chorobą afektywną dwubiegunową Vincenta van Gogha. Francuz miał pod wpływem wzburzenia odciąć sobie fragment małżowiny usznej i wysłać ją w makabrycznym prezencie jednej z zaprzyjaźnionych prostytutek, która miała się nim zaopiekować. Po tym wydarzeniu wielokrotnie malował swój autoportret z opatrunkiem na uchu (przykładem może być obraz olejny „Autoportret z zabandażowanym uchem” z 1889, na którym Vincent van Gogh namalował samego siebie z fajką w ustach).

Vincent van Gogh – Autoportret z zabandażowanym uchem i fajką, Collection Niarchos, źródło: wikipedia

Ostatnio naukowcy z holenderskiego University Medical Centre w Groningen wrócili do tego wstrząsającego wydarzenia z życia malarza, publikując swoje nowe spostrzeżenia w „International Journal of Bipolar Disorders”. Według nich van Gogh działał nie pod wpływem „zwykłego ataku szaleństwa” (jak tłumaczył później sam artysta), ale epizodu delirium tremens, wywołanego odstawieniem alkoholu. Holenderscy badacze twierdzą ponadto, że Vincent cierpiał na epilepsję z napadami nieświadomości oraz na powracające stany lękowe, urojenia lub halucynacje.

Należy jednak pamiętać, że doniesienia badaczy lepiej traktować z dystansem. Opierają się wyłącznie na analizie listów pozostawionych przez Vincenta van Gogha oraz dokumentacji medycznej, do jakiej naukowcy byli w stanie dotrzeć. Sam Willem Nolen, profesor psychiatrii, który odpowiada za badania, uważa, że van Gogh mógł upiększyć opisywane w listach do bliskich sytuacje czy zdarzenia z życia. Jak mówi naukowiec, ”chociaż zawierają one wiele informacji, musimy pamiętać, że nie pisał ich do lekarzy, ale do członków rodziny i krewnych, aby ich poinformować, uspokoić lub coś załatwić”.

Niedoceniony Vincent

Na stan psychiczny Vincenta van Gogha na pewno wpływ miało nie tylko uzależnienie od alkoholu, ale też życie na granicy ubóstwa, w poczuciu bycia artystą niedocenionym. Chociaż Francuz jest autorem ponad 2000 dzieł (w tym 870 obrazów na płótnie, 150 akwarel, ponad 1000 rysunków i 133 szkiców listowych), za życia sprzedał tylko jedną pracę, w dodatku nie marszandowi, a swojemu lepiej sytuowanemu bratu. Zmarł w wieku zaledwie 37 lat na skutek samobójczego strzału z broni palnej, po dwóch dniach agonii. Jego prace stały się sławne już po jego śmierci, spopularyzowane przede wszystkim przez szwagierkę Vincenta, Johannę van Gogh-Bonger oraz kolekcjonerkę Helene Kröller-Müller. Dziś obrazy na płótnie autorstwa Holendra należą do najdroższych dzieł sztuki na świecie. W 1990 roku jego obraz „Portret doktora Gacheta” został sprzedany na aukcji w nowojorskim Christie’s za 82,5 miliona dolarów. Co ciekawe, do dziś nie wiadomo, gdzie znajduje się to płótno – jego właściciel zmarł w 1996 roku, nie pozostawiając żadnych informacji dotyczących drogocennego dzieła sztuki.

Vincent van Gogh wpłynął w znaczący sposób na malarstwo współczesne. Inspirowali się nim tacy twórcy jak Jackson Pollock, Francis Bacon czy Henri Matisse, ale też szereg mniej znanych malarzy, zafascynowanych sposobem obrazowania rzeczywistości van Gogha: bezkompromisowym, odważnym, dzikim. Obrazy na płótnie, które wyszły spod pędzla Holendra, są symbolem jego życiowych trudności, ale niezmiennie zachwycają i inspirują.

Suprematyzm

Jeśli interesujesz się sztuką, pojęcie „suprematyzmu” nie może być Ci obce. Sprawdź, co się za nim kryje i jakie nazwiska możemy z nim wiązać. Zajrzyj do naszego tekstu, który jest pigułką wiedzy o jednym z najbardziej intrygujących kierunków w malarstwie.

Suprematyzm – co to takiego?

Suprematyzm to kierunek w sztuce abstrakcyjnej, który wymyślony został przez rosyjskiego malarza polskiego pochodzenia, Kazimierza Malewicza, w 1915 roku. Samo słowo „suprematyzm” jest zlepkiem dwóch określeń z języka łacińskiego i greckiego, które w połączeniu oznaczają tyle, co „najwyższa dziedzina”. Kierunek ten zakładał całkowite oderwanie sztuki od rzeczywistości, jaką znamy: jej organicznych kształtów, zmienności barw, często nieokreśloności. Malewicz postulował zerwanie z jakąkolwiek formą narracji i przedmiotowości na płótnie i starał się znaleźć idealną, najmniejszą jednostkę w sztuce, określaną przez niego jako „malarski atom”.

Odczucie ponad obrazem

Według Kazimierza Malewicza, twórcy suprematyzmu, większe znaczenie w sztuce ma nie to, co dany obraz na płótnie przedstawia, ale czego doświadcza osoba, która na niego patrzy. Podstawą teorii tego nurtu była teza o supremacji czystego odczucia w sztuce. W tym celu należało zredukować dotychczasowe, znane artystom środki wyrazu i zastąpić je zupełnie innymi, nowymi, bardziej przystającymi do konceptu suprematyzmu. Suprematyczne obrazy abstrakcje stanowiły kompozycje złożone z podstawowych form geometrycznych: kwadratu, prostokąta, koła, linii prostej i krzyża. Flagowym dziełem tego kierunku był słynny „Czarny kwadrat na białym tle” autorstwa Malewicza, określany przez niego samego „jednostką podstawową”, a więc wspomniany przez nas wcześniej „malarski atom”. Początkowo obrazy na płótnie suprematystów były płaskie, ale później (dzięki wprowadzeniu do nich diagonalnych osi), markowały przestrzeń. Malewicz w ramach swoich twórczych eksperymentów zaczął w 1924 roku pracować z kompozycjami trójwymiarowymi (tak zwanymi architektonami i planitami). Malarstwo suprematyczne zostało zamknięte kolejną głośną pracą Kazimierza Malewicza, obrazem ręcznie malowanym za pomocą dwóch odcieni bieli „Biały kwadrat na białym tle”.

Ciekawostki o suprematyzmie, których mogłeś nie znać

Chcesz zabłysnąć wśród znajomych wiedzą na temat historii sztuki? Sprawdź, co ciekawego możesz opowiedzieć na temat suprematyzmu!

  • Definitywnie najsłynniejszy obraz suprematyczny, „Czarny kwadrat na białym tle”, powstał w 1914 roku, a po raz pierwszy pokazany został publiczności w 1915 roku. Obraz na płótnie w końcu zaginął bezpowrotnie, a Kazimierz Malewicz stworzył go na nowo, zamalowując inną kompozycję.
  • Na twórczość Kazimierza Malewicza w dużym stopniu odcisnęła piętno polityka. Malarz twierdził, że rewolucja rosyjska utorowała drogę do nowego, lepszego społeczeństwa.
  • W „Białym kwadracie na białym tle” historycy i krytycy sztuki doszukują się fascynacji techniką i lotnictwem. Przed namalowaniem tego obrazu na płótnie artysta miał studiować fotografię lotniczą, żeby jak najlepiej oddać poczucie unoszenia się i transcendencji.
  • Kazimierz Malewicz w życiu prywatnym był bez wątpienia oryginałem. Podobno szykując się na uroczyste wernisaże otwierające jego wystawy, zamiast krawata wiązał pod szyją… kolorową pończochę.

Chociaż Kazimierz Malewicz oficjalnie zakończył etap nazywany suprematyzmem, wpływ tego kierunku na malarstwo współczesne jest ogromny. Widać to chociażby po obrazach abstrakcjach zgromadzonych w naszej internetowej galerii sztuki!

 

„Helmut Newton. Piękno i bestia”. Film o życiu i sztuce fotografa z okazji setnej rocznicy urodzin

Nie lada gratka dla wielbicieli twórczości genialnego Helmuta Newtona, jednego z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych fotografów w historii sztuki.

Helmut Newton – chłopiec z aparatem

Helmut Newton, a właściwie Helmut Neustädter, urodził się w Berlinie w 1920 roku. Fotografią interesował się już jako kilkulatek – ze swoim pierwszym aparatem chodził robić zdjęcia do berlińskiego metra. Sztuki fotografii uczył się w pracowni słynnej, zamordowanej później w Majdanku, fotografki mody Yvy (czyli Else Simon). Jako 18-latek opuścił Niemcy, a drugą wojnę światową spędził w RPA i Australii, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, aktorkę June Brown, która zainteresowała go światem mody. To dzięki niej porzucił robienie portretów na ślubach i zaczął rozwijać swoją karierę. Wkrótce został dostrzeżony przez prestiżowy magazyn modowy Vogue, zamieszkał w Paryżu i płynnie wszedł do świata śmietanki towarzyskiej. Pracował dla największych domów mody (takich jak choćby Yves Saint Laurent) oraz dla luksusowych pism. Był też autorem pamiętnych wizerunków aktorów i aktorek. W swojej twórczości często zajmował się też aktami, które do dziś uchodzą za piorunujące swoją estetyką i zaklętą w nich siłą.

Helmut Newton, źródło: wikipedia

Siła i erotyzm

Helmut Newton zbudował swój dorobek na niepowtarzalnej estetyce, stanowiącej wypadkową paryskiego szyku z charakterem typowym dla sztuki niemieckiej z lat 20. i 30. XX wieku. Fotograf kochał tworzyć wizerunki kobiet silnych, zdeterminowanych, często dominujących czy perwersyjnych. Jego zdjęcia były przesycone erotyzmem, motywami zaczerpniętymi ze świata sado-maso, a nierzadko i dosłowną nagością. Miał swój typ „muzy” – modelki smukłe, wysokie, olśniewająco piękne, zadbane. Jak mówi piosenkarka Grace Jones, którą Newton uwielbiał: „Jego zdjęcia są erotyczne, ale mają też inne wymiary. Niosą też pewne sugestie, opowiadają historie. Nigdy nie były wulgarne. Zawsze były piękne, ze smakiem”. Z kolei żona Newtona, z którą spędził najważniejsze lata w swoim życiu, mówi o jego stosunku do fotografii: „To jego praca, sposób zarobkowania. Tak zarabia. Ale to coś więcej niż praca. To pasja, obsesja”.

Newton we wspomnieniach

31 października 2020 roku świętowaliśmy 100. rocznicę urodzin zmarłego w 2004 roku Helmuta Newtona. Z tej okazji w listopadzie w kinach miała się odbyć premiera filmu „Helmut Newton. Piękno i bestia”, wyreżyserowanego przez przyjaciela fotografa, Gero von Boehma. Niestety, pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany producentom, którzy ze względu na konieczność zamknięcia kin, przesunęli datę oficjalnej premiery na styczeń 2021. Na dokument ten na pewno warto poczekać – przed kamerą wypowiadają się najbliżsi przyjaciele i współpracownicy Helmuta Newtona. Wśród nich znalazły się takie osobistości, jak Isabella Rossellini, Claudia Schiffer czy Anna Wintour.

Jeśli chcesz poznać tajemnice jednego z najwybitniejszych fotografów mody wszech czasów, w styczniu masz do tego okazję! Jak wyglądała praca z nim? Czy faktycznie był mizoginem? Jak zachowywał się prywatnie i czy kiedykolwiek przestawał myśleć o fotografii? Już teraz zarezerwuj swój czas na seans!