Konstruktywizm w sztuce

Czym wyróżnia się konstruktywizm w sztuce? Jakie są cechy charakterystycznego tego kierunku? W tym wpisie poznasz tajemnice nurtu, który do dzisiaj oddziałuje na rzesze malarzy, rzeźbiarzy, ale też fotografików czy architektów.

Kazimierz Malewicz – Suprematyzm. Dwuwymiarowy autoportret, źródło: wikipedia

Co to jest konstruktywizm?

Konstruktywizm to określenie kierunku w sztuce (dokładnie w sztuce abstrakcyjnej), który został “wynaleziony” na początku XX wieku w Rosji, a następnie rozpowszechnił się w całej Europie po to, żeby w końcu dotrzeć do Stanów Zjednoczonych po I wojnie światowej. Twórcami tego nurtu byli Rosjanie, Aleksander Rodczenko oraz Kazimierz Malewicz, który sam wolał mówić o swojej sztuce jako o suprematyzmie. W tym samym czasie, zupełnie niezależnie od poszukiwań na Wschodzie, w Holandii rozwijała się grupa artystyczna De Stijl z Pieterem Cornelisem Mondrianem na czele. Tym twórcom przyświecały dokładnie te same idee, co konstruktywistom. W Polsce mieliśmy do czynienia z grupami artystycznymi Blok i Praesens, a najbardziej znanym przedstawicielem tego kierunku był Władysław Strzemiński. W Niemczech myśl przewodnią konstruktywizmu na swój sposób interpretowała kierowana przez Waltera Gropiusa uczelnia artystyczna Bauhaus.

Konstruktywizm – cechy, które warto poznać

Podstawowym wyróżnikiem konstruktywizmu w sztuce było celowe ograniczenie środków wyrazu artystycznego do najprostszych kształtów geometrycznych, czyli koła, trójkąta oraz linii prostej. Według piewców tego kierunku, ich wzajemne oddziaływanie tworzy niezwykłe napięcie i oddziałuje na widza zdecydowanie silniej niż w przypadku malarstwa przedstawiającego. Sama nazwa konstruktywizmu odnosi się właśnie do konstruowania, a więc budowania przestrzeni w obrazie za pomocą prostych kształtów. Kierunek ten wywodzi się od futuryzmu, a jego wpływy można było dojrzeć nie tylko w rzeźbie czy fotografii, ale też designie, modzie czy typografii. Konstruktywistom zależało na tym, żeby raz na zawsze odejść od skojarzeń ze światem przedmiotów oraz od osobistych przeżyć i nastrojów twórcy. Liczyć się miało przede wszystkim praktyczne zastosowanie dla popędu twórczego.

Kazimierz Malewicz – Czarny kwadrat, źródło: wikipedia

Konstruktywizm w malarstwie i nie tylko

Jak już wspominaliśmy, konstruktywizm był kierunkiem, który odcisnął piętno nie tylko na świecie malarstwa. Doprowadził też do istotnej rewolucji w architekturze, stając się podwaliną tak zwanego stylu międzynarodowego. Czym się on charakteryzował? Zakładał, podobnie jak malarze konstruktywiści, że funkcjonalność jest zdecydowanie ważniejsza od dekoracyjnej formy. Konstruktywizm w malarstwie wpłynął na wiele kierunków, które pojawiły się w sztuce w późniejszych latach, w tym na minimalizm, op-art czy sztukę kinetyczną. Do dziś wielu artystów, którym bliskie jest zagadnienie funkcjonalności czerpie pełnymi garściami z dorobku takich przedstawicieli konstruktywizmu, jak chociażby Kazimierz Malewicz.

Konstruktywizm zdecydowanie należy do jednego z najciekawszych kierunków w sztuce – chociaż obrazy na płótnie malowane w tym nurcie nie są może spektakularne pod względem kompozycji, oddziałują na wyobraźnię odbiorcy.

Leon Tarasewicz padł ofiarą oszustów! O co chodzi?

Fałszerze obrazów są nie tylko coraz bardziej wyspecjalizowani w swoim “fachu”, ale też… bezczelni. Świadczy o tym ostatnia sytuacja: wystawienie na aukcję obrazów na płótnie żyjącego artysty, który sam zwrócił uwagę na fałszywki i zawiadomił prokuraturę. Chodzi o prace Leona Tarasewicza, profesora warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Leon Tarasewicz, źródło: wikipedia

Obraz Leona Tarasewicza – z aukcji do… prokuratury

W świecie sztuki fałszerstwa zdarzają się często. Jak w rozmowie z pismem “Rzeczpospolita” powiedziała Zuzanna Sokalska z Galerii Monopol, szacuje się, że nawet 20% obrazów znajdujących się w posiadaniu muzeów (również tych prestiżowych) to… fałszywki! Teraz po raz kolejny ofiarą niecnego działania oszustów stał się Leon Tarasewicz, nauczyciel Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, uznany i wielokrotnie nagradzany malarz białoruskiego pochodzenia. Co ciekawe, o tym, że dzieło malarza zostało sfałszowane i trafiło na aukcję „Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 r.” w prestiżowym warszawskim domu aukcyjnym poinformował… sam artysta, który zawiadomił prokuraturę o przestępstwie. Oczywiście sama praca, wyceniona na 40 tysięcy złotych, natychmiast została wycofana z aukcji. Chodzi o akrylowy obraz na płótnie o wymiarach 50 x 50 cm, “Bez tytułu” z 2019 roku.

Wcześniej falsyfikat (rzekomo obraz Tarasewicza) wystawił na aukcji internetowej inny dom aukcyjny w Warszawie. Co ciekawe, nie jest to pierwsza sytuacja, w której Tarasewicz pada ofiarą oszustów. W 2020 roku prokuratura Warszawa-Śródmieście prowadziła postępowanie w sprawie innego obrazu, który miał być autorstwa Tarasewicza (a oczywiście nim nie był). Śledztwo umorzono, ponieważ nie wykryto sprawców przestępstwa. Pełnomocnik Leona Tarasewicza złożył zażalenie do sądu, który nakazał prowadzenie dalszego postępowania.

Jak wykryć falsyfikat? Okazuje się, że to nie takie proste

Sprzedaż falsyfikatu niesie ze sobą poważne konsekwencje. Wystarczy, że raz fałszywy obraz zostanie sprzedany w publiczny sposób (czyli na przykład właśnie na aukcji internetowej lub bezpośrednio w galerii), a trudno będzie zakwestionować jego autentyczność. W przypadku profesora Leona Tarasewicza sytuacja jest zdecydowanie prostsza – w końcu sam może podważyć autentyczność dzieła. Do całej sytuacji odniósł się autor portalu Polish Art Corner, często zajmujący się tematyką fałszerstw na rynku sztuki. O falsyfikacie Tarasewicza na aukcji pisze tak: “Jak do tego dochodzi, że tak >>renomowany<< dom aukcyjny, #1 odnośnie sprzedaży w Polsce, nie zapytał żyjącego malarza by ten potwierdził autentyczność swojej pracy? Widzę dużą nieudolność pracowników (…). Eksperci wprowadzają w szaleńczym tempie kolejne obrazy na aukcje, aukcje które odbywają się w amoku już dwa razy w ciągu dnia. Nic dziwnego, że nikt tego nawału prac nie jest w stanie kontrolować”.

Wyrok sądu: Banksy bez praw do swoich dzieł!

W czerwcu 2021 roku świat obiegła sensacyjna wiadomość o odmowie przyznania praw autorskich do ulicznych dzieł podziwianemu, lecz nieznanemu z imienia i nazwiska Banksy’emu. Dlaczego? Czytaj dalej!

Źródło: www.banksy.co.uk

Dlaczego Banksy stracił prawa do dwóch swoich prac?

To właśnie owa tajemniczość stała się powodem, dla którego sąd oddalił wniosek artysty o zarejestrowanie dzieł jako znaku towarowego. Od lat wszyscy kojarzymy Banksy’ego, znamy jego street artowe dzieła, lecz nie wiemy, kto kryje się de facto pod pseudonimem Banksy. Ta niewiedza, niedostępność, kontrowersyjność i zaskoczenie dodają artyście splendoru, wzbudzają zainteresowanie, podnosząc wartość i otwierając drzwi największych domów aukcyjnych świata. Wspomniana “wartość” skłoniła artystę do próby uzyskania wyłączności do wykonanych prac. Dzięki temu podmioty gospodarcze, niezwiązane z artystą nie mogłyby wykorzystywać w celach komercyjnych ogólnodostępnych dzieł Banksy’ego.

 

Kopiowanie ich i umieszczanie na różnego rodzaju produktach reklamowych to gratka nie tylko dla miłośników i koneserów sztuki Banksy’ego, ale przede wszystkim ogromny zarobek liczony zapewne w milionach, który nie trafiał do rąk samego artysty lub na cele przez niego wskazywane, ale na konta przedsiębiorstw prywatnych. Jedno z nich wykorzystało lukę prawną pozwalającą na rozpowszechnianie rysunków „Radar Rat” i „Girl with Umbrella” i umieszczanie ich na okolicznościowych pocztówkach. Temu właśnie zapobiec chciał w przyszłości Banksy.

„Girl with Umbrella” źródło: www.dailymail.co.uk

Czy uda się wywalczyć Banksy’emu prawa do swoich dzieł?

Wniosek niestety został odrzucony przez urzędników unijnych, którzy jako podstawę do odmowy rejestracji podali argument, iż anonimowość uniemożliwia określenie osoby, która dochodzi swoich praw związanych z odróżnieniem danego produktu. Właściciel znaku towarowego musi być znany z imienia i nazwiska. W przeciwnym razie sztukę można uznać za „dobro nienależące do nikogo”. Należy również zwrócić uwagę na fakt, iż prace Banksy’ego zazwyczaj powstają w miejscach publicznych i co istotne – na cudzej własności, na domach, płotach, murach. Trudno wobec tego nawet urzędnikom stwierdzić i oszacować procent własności danego dzieła.

 

Jakie konsekwencje niesie za sobą urzędnicza decyzja? Być może nie jest ona końcem batalii prawników artysty z firmami sektora prywatnego. Z pewnością nie jest ona też końcem aktywności i twórczości Banksy’ego. Czy zatem możemy się spodziewać ujawnienia danych osobowych i wizerunku twórcy? Raczej nie. Tego nie chcieliby nawet sami followersi i fani artysty. To oznaczałoby bowiem koniec historii i przedsięwzięcia artystycznego pod nazwą “Banksy”. Z pewnością uznawanego za jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków towarowych na całym świecie.

Źródło: www.banksy.co.uk

Próba kradzieży dzieła Banksy’ego – “Girl with umbrella”

Przy okazji wspomnianej pracy „Girl with Umbrella” warto cofnąć się do roku 2014 i zuchwałej, kolejnej próby kradzieży ulicznego dzieła. Policja w Nowym Orleanie poszukiwała mężczyzny z Los Angeles oskarżonego o próbę kradzieży kawałka ściany z graffiti Banksy’ego. Jak podawał ówczesny komunikat, dzieło mogło osiągać w tamtym okresie wartość do 1,1 miliona dolarów. Sprawca został sfotografowany przez mieszkańców oraz dwóch profesjonalnych fotografów, co pozwoliło policji na ustalenie personaliów niedoszłego złodzieja. Czym tłumaczył swój czyn? Zaplanowaną ekspozycją dzieła na londyńskiej wystawie w Galerii Tate. Zapytana o zaistniałą sytuację rzeczniczka Tate stanowczo zaprzeczyła, jakoby Galeria planowała ekspozycję dzieł Banksy’ego i miała cokolwiek wspólnego z pozyskaniem kawałka muru z graffiti „Girl with Umbrella”.

 

Kawałek ściany powrócił na swoje miejsce i został zabezpieczony przed kolejnymi próbami, delikatnie nazywając, pozyskania go przez samozwańczych koneserów sztuki Banksy’ego.

Wystawa Banksy’ego w Polsce – “The Art of Banksy. Without Limits”

Wszyscy, bez podejmowania tak karkołomnych kroków, ale przede wszystkim czynów zabronionych, mamy okazję obcować ze sztuką artysty na ogólnodostępnych wystawach. Po raz kolejny Banksy gości w Polsce. Wystawa “The Art of Banksy. Without Limits”, która odwiedziła już największe metropolie świata, daje nam możliwość podziwiania ponad 100 dzieł artysty. To nie tylko obrazy, rysunki i grafiki, ale i rzeźby, które do 5 września 2021 roku będą prezentowane w Warszawie.

 

Więcej o tym, co można zobaczyć na wystawie, przeczytasz w naszym wpisie: Wystawa prac Banksy’ego w Polsce. Sprawdź!

Źródło: www.banksy.co.uk

Świat (według) Rembrandta. Niezwykła wystawa, na której można obejrzeć tajemnicze prace mistrza

Jeśli interesuje Cię kunszt malarstwa Rembrandta, masz niezwykłą okazję do tego, żeby zobaczyć jedne z dwóch najbardziej tajemniczych dzieł tego holenderskiego malarza w Polsce. Warto się pospieszyć – ekspozycja w Zamku Królewskim w Warszawie jest otwarta do 19 września!

Rembrandt van Rijn – Dziewczyna w ramie obrazu, źródło: wikipedia

Rembrandt na Zamku Królewskim

Rembrandt bez wątpienia jest jednym z najbardziej intrygujących i uzdolnionych malarzy w historii sztuki. Zasłynął jako czołowy przedstawiciel renesansowego malarstwa holenderskiego nie bez przyczyny. Jego prace cechuje niezwykła wrażliwość na światło i kolor, znakomita kompozycja oraz bardzo symboliczne traktowanie typowych dla renesansu motywów, w tym alegorycznych czy religijnych. Obrazy na płótnie Rembrandta wyróżniają się też niezwykłą techniką, która sprawia, że nawet po setkach lat dzieła pozostają w świetnym stanie. Teraz dwa z tych najbardziej tajemniczych i głośno komentowanych przez historyków sztuki można zobaczyć na Zamku Królewskim w Warszawie. Do 19 września można w jego wnętrzach obejrzeć ekspozycję “Świat Rembrandta”, składającą się z około 200 prac renesansowych artystów z epoki Rembrandta, a także wspomniane już dzieła samego mistrza. Chodzi o obrazy na płótnie „Dziewczyna w ramie obrazu” i „Uczony przy pulpicie”, znane przez lata jako „Żydowska narzeczona” oraz „Ojciec narzeczonej”. Prace te datowane są na rok 1641 i sygnowane, a więc z całą pewnością powstały w domu Rembrandta przy ulicy Jodenbreestraat, w którym dziś mieści się muzeum Rembrandthuis. Oba płótna zostały zakupione w 1777 roku na berlińskiej aukcji z polecenia króla Stanisława Augusta, który wyeksponował je w Galerii na Parterze w Pałacu Na Wodzie w Łazienkach, gdzie wisiały najcenniejsze obrazy z kolekcji władcy.

Rembrandt van Rijn – Uczony przy pulpicie, źródło: wikipedia

Malarstwo słynnego Holendra… z polskim akcentem

Późniejsze losy “polskich” obrazów Rembrandta są pasjonujące. Oto po śmierci Stanisława Augusta obrazy na płótnie odziedziczył w spadku książę Józef Poniatowski, a gdy ten zmarł, ich właścicielką została jego siostra, która obrazy sprzedała. Trafiły one do Kazimierza Rzewuskiego, który z kolei ofiarował je swojej córce Ludwice (po mężu Lanckorońskiej). Arystokratyczna rodzina udostępniała obrazy na stałej ekspozycji poświęconej sztuce holenderskiej. W trakcie II wojny światowej hitlerowcy skonfiskowali i ukryli cały majątek Lanckorońskich, wraz z obrazami Rembrandta. Dzieła wróciły do rodziny po wojnie, a prof. Karolina Lanckorońska, jedyna żyjąca spadkobierczyni rodu, ujawniła publicznie istnienie dzieł w latach 90. XX wieku, a następnie podjęła decyzję o podarowaniu Zamkowi Królewskiemu w Warszawie. Teraz, do 19 września, można je zobaczyć na wystawie “Świat Rembrandta”, na której zgromadzono niesamowite obrazy na płótnie z epoki, w której niemal każdy znał się na malarstwie, doceniał je i kupował. Szacuje się, że w Holandii z czasów Rembrandta powstało około… 5 milionów obrazów!

Tajemnice Rembrandta

Wspomniane przez nas tajemnice i niejasności dotyczące twórczości Rembrandta to nie jedyne ciekawostki, jakie mogą zainteresować miłośników sztuki holenderskiego mistrza. W czerwcu tego roku doszło do niezwykłej sytuacji – obraz, który był w posiadaniu anonimowych właścicieli, spadł ze ściany i po tym, jak trafił do konserwacji, okazał się… autentycznym płótnem Rembrandta. Chodzi o jego dzieło przedstawiające adorację Trzech Króli, pochodzące prawdopodobnie z lat 1632–1633. Do tej pory nawet eksperci wychodzili z założenia, że przetrwały wyłącznie kopie tego obrazu, w tym te znajdujące się w Göteborgu w Szwecji czy w Sankt Petersburgu w Rosji. Włoska agencja prasowa ANSA ogłosiła, że wartość pracy szacowana jest nawet na 200 milionów euro. Właściciele dzieła nie chcą się ujawniać, ale już uspokajają, że chcą wypożyczać ten obraz na płótnie na wystawy.

Rembrandt van Rijn – Straż nocna, źródło: wikipedia

Pod koniec czerwca bieżącego roku jeszcze jedno wydarzenie zelektryzowało historyków i miłośników sztuki, zwłaszcza renesansowej. Otóż słynne Rijksmuseum w Amsterdamie zaprezentowało opinii publicznej obraz na płótnie „Straż nocna”, którego brakujące fragmenty po 300 latach zostały odtworzone za pomocą… sztucznej inteligencji. Brzegi płótna zostały przycięte po to, żeby obraz mógł się zmieścić między dwiema parami drzwi. Dziś można zobaczyć, jak praca wyglądała pierwotnie – w całości.

Szkice van Gogha odnalezione po 135 latach w książce przesłanej przyjacielowi

Nieprawdopodobnego odkrycia dokonano po niemal 135 latach w książce, którą sam Van Gogh przekazał swemu przyjacielowi z młodości Anthonowi van Rappardowi. Stara książka przez 135 lat skrywała między swymi stronicami szkice Mistrza Vincenta van Gogha.

 

(Anthon van Rappard, źródło: wikipedia)                (Vincent van Gogh, źródło: wikipedia)

Niezwykły prezent Vincenta van Gogha

Panowie poznali się w roku 1880. Wówczas połączyła ich pasja i miłość do malarstwa. To, co ich różniło, to klasa społeczna i poziom wykształcenia. Z wiedzy przedwcześnie zmarłego młodego van Rapparda korzystał van Gogh. Perspektywa i anatomia to dziedziny, które dzięki tej znajomości zgłębiał.

 

Choć przyjaźń holenderskich malarzy nie trwała długo, bo zaledwie 4 lata, to jej pamiątką stała się wspomniana wcześniej książka, którą wraz z dedykacją i obecnie niezwykle wartościową zawartością van Gogh przesłał swojemu mentorowi.

 

W kontekście znaleziska warto wspomnieć o powodzie zerwania kontaktów obu artystów. Otóż van Rappard pozwolił sobie na zuchwałą krytykę litografii van Gogha zatytułowaną „Jedzący kartofle”. Jak wiemy powstały dwa obrazy o tym samym tytule, ale o innych wymiarach. Oba namalowane przez van Gogha w roku 1885 w Nuenen. Oba znajdują się w zasobach muzealnych w Holandii.

 

Stworzenie wspomnianego obrazu olejnego na płótnie, jego pierwszego stadium, miało w założeniach samego twórcy być dziełem, które ugruntuje jego pozycję w świecie sztuki, a samo uzyska miano arcydzieła. Założenie dość karkołomne w ówczesnym czasie, ponieważ były to zaledwie początki malarstwa van Gogha.

(źródło: www.van-gogh.pl)

Czy Vincent van Gogh celowo umieścił zakładkę w książce?

W roku 1883 van Gogh przesłał swojemu przyjacielowi książkę „Histoire d’Un Paysan” (tłum. “Historia chłopa”). Zastanawiające i ciekawe jest czy Mistrz był świadom dodatkowej zawartości tej lektury? Gdyby przekazanie miało miejsce po wspomnianej kłótni, zapewne van Gogh dołączyłby szkice i rysunki, które prezentowałyby jego postępy w sztuce i malarstwie, a nie wykonane w początkowym etapie twórczości. Znawcy uważają, że zakładka pochodzi z roku 1881, a więc z czasu kiedy van Gogh przebywał na wsi i dopiero co podjął decyzję o zajęciu się malarstwem.

 

Tak więc założyć należy, że historyczna i będąca w zainteresowaniu historyków sztuki, a zwłaszcza twórczości holenderskiego malarza zakładka znalazła się w książce może nie przypadkowo, ale z pewnością została przeoczona przez Vincenta. Takie historie pozwalają odkrywać życie i etapy twórczości Mistrzów, których od dawna już z nami nie ma, a o których nadal dowiadujemy się czegoś nowego.

(źródło: Muzeum Vincenta van Gogha w Amsterdamie)

 

Dzisiaj podpisana przez samego van Gogha książka oraz nierozłączna jej część – zakładka z odręcznymi szkicami są częścią wystawy „Here to Stay”, prezentującej prace powiązanych z nim artystów. Oczywiście przyjaźń obu malarzy również zaakcentowana została na wystawie. Obaj zmarli młodo, van Gogh w 1890 roku od rany postrzałowej, a van Rappard w odstępie zaledwie dwóch lat.

 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej ciekawostek o twórczości wielkiego malarza, zapoznaj się z naszym wcześniejszym wpisem: Dlaczego Vincent van Gogh odciął sobie ucho?

Obrazy Picassa i Mondriana odnalezione!

Czerwiec zapisał się w historii sukcesem greckiej policji, która po 9 latach odnalazła skradzione dwa wybitne dzieła. Obrazy olejne „Głowa kobiety” Pabla Picassa i „Młyn” holenderskiego malarza Pieta Mondriana powróciły po latach do Galerii Narodowej, największej państwowej galerii sztuki w Atenach.

(źródło: artinfo.pl)

Brawurowa kradzież Picassa i Mondriana w 7 minut

To była bardzo zuchwała kradzież. Zimą, 9 stycznia 2012 roku złodzieje skutecznie zmylili strażników galerii, włączając kilkukrotnie system alarmowy. Pierwszy sygnał zdecydowanie postawił na nogi ochronę, przy kolejnych z pewnością uznano, że są one wynikiem błędu systemowego i wewnętrznej awarii. Właśnie takiego obrotu spraw spodziewali się włamywacze. Uśpili czujność wszystkich będących na miejscu pracowników. Mimo że jeden ze złodziei został zarejestrowany przez działające i sprawne czujniki ruchu, to udało mu się wydostać z galerii z drogocennymi dziełami. Cały rabunek trwał zaledwie 7 minut.

 

Na “sukces” kradzieży zapewne miała również wpływ ówczesna sytuacja gospodarczo-polityczna oraz kryzys finansowy w Grecji. Strajki sprawiły, że kadra pracownicza również w Galerii Narodowej była wówczas bardzo zredukowana. Na krytykę zasługuje również fakt, że wiele miejsc w galerii w ogóle nie było objętych ochroną ani monitoringiem, a od lat nie przeprowadzano tam również aktualizacji i modernizacji systemów zabezpieczeń.

9 lat poszukiwań i aresztowanie sprawcy

Mimo aresztowania jednego ze sprawców, przedstawiciele policji nie ujawnili jego personaliów. Wiemy jedynie, że jest nim 49-letni pracownik sektora budowlanego, który tłumaczył przeprowadzenie kradzieży wyłącznie na własny użytek i zapotrzebowanie. Jest miłośnikiem sztuki i chciał być posiadaczem obu dzieł (podczas ucieczki upuścił trzeci obraz Mondriana). Podano do ogólnej wiadomości jedynie informację, iż skradzione prace odnalezione zostały w wąwozie w okolicach stolicy Grecji, do którego policję zaprowadził sam aresztowany. Nadal czekamy na szczegóły całej akcji oraz, co najważniejsze, na informację, w jakim stanie są oba dzieła. Wielu znawców, ale i miłośników sztuki z niecierpliwością czeka na potwierdzenie, czy obrazy nie zostały uszkodzone.

“Głowa kobiety” hołdem Picassa dla narodu greckiego

Obraz olejny “Głowa kobiety” Pabla Picassa datowany jest na rok 1939. Jest to dzieło niezwykle bliskie Grekom. Podarował je sam Picasso w roku 1949, opatrując obraz wyjątkowo osobistą dedykacją. Złożył tym samym hołd narodowi greckiemu za walkę i opór wobec nazistowskiego okupanta podczas II wojny światowej.

 

Ta dedykacja wg specjalistów i minister kultury Grecji z pewnością uniemożliwiłaby sprzedaż dzieła Mistrza na podziemnym rynku dziełami sztuki. Czy zatem możemy założyć, że spowodowała, iż dzieło przez wiele lat ukryte było przed światem?

(źródło: Galeria Narodowa w Atenach)

“Młyn” Pieta Mondriana odzyskany przez grecką policję

Łupem złodzieja padł również prezentowany w galerii obraz na płótnie holenderskiego malarza Pieta Mondriana “Młyn”. Artysta uważany jest za jednego z ważniejszych przedstawicieli holenderskiego konstruktywizmu oraz sztuki konkretnej. Zastanawiacie się zapewne, czym jest owa “sztuka konkretna”. W skrócie, był to nurt sztuki niefiguratywnej a twórcy w nim zrzeszeni, odrzucali jakiekolwiek naśladowanie natury. Za podstawę kompozycji obrazu uznawali prostokąt, a w swojej twórczości bazowali na podstawowych figurach geometrycznych.

 

Skradziony “Młyn” pochodzi z roku 1905, a więc z okresu, kiedy Mondrian jeszcze tworzył w stylu impresjonistycznym. W kolejnych latach w jego twórczości znajdziemy również zachwyt twórczością Vincenta van Gogha, potem kubizmem. Dopiero po roku 1920 zaczął tworzyć obrazy geometryczne.

(źródło: Galeria Narodowa w Atenach)

Wojciech Fangor – sylwetka artysty

Wojciech Fangor według wielu zamyka poczet “ostatnich wielkich mistrzów”. Był niebywale płodnym artystą, współtwórcą polskiej szkoły plakatu, docentem na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i jedną z najciekawszych osobowości w polskiej sztuce powojennej. Jeśli chcesz przybliżyć sobie sylwetkę Fangora i dowiedzieć się, z czego jest znany, koniecznie zajrzyj do naszego wpisu.

Wystawa prac Wojciecha Fangora MCSW – “Elektrownia”, źródło: wikipedia

Wojciech Fangor – ostatni wielki mistrz

Postać Wojciecha Fangora powinna być znana każdemu szanującemu się miłośnikowi sztuki, zwłaszcza w Polsce. Ten malarz, rzeźbiarz i plakacista bez wątpienia należy do grona najważniejszych artystów w historii sztuki naszego kraju. Został doceniony również poza jego granicami – w końcu jako jedyny do tej pory polski twórca miał indywidualną wystawę w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku (w 1970 roku). Przez wielu Fangor uznawany jest za jednego z ostatnich przedstawicieli “wielkich mistrzów”. Swoim doświadczeniem chętnie dzielił się z młodymi adeptami, przez wiele lat pozostając docentem na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, którą zresztą sam ukończył w 1946 roku, a później wykładając na prestiżowych uczelniach amerykańskich.

Pierwsze kroki Fangora w świecie sztuki

Wojciech Fangor urodził się w 1922 roku w Warszawie. W trakcie II wojny światowej pobierał prywatne nauki malarstwa u Felicjana Kowarskiego i Tadeusza Pruszkowskiego, a dyplom otrzymał zaocznie po zakończeniu działań wojennych na ASP. Od początku lat 50. aż do odwilży po śmierci Stalina tworzył w duchu socrealizmu. Z tego okresu pochodzi jeden z najsłynniejszych i najlepiej rozpoznawalnych polskich obrazów, “Postaci”, a także “Matka Koreanka”. Wojciech Fangor właśnie za ten obraz na płótnie (oraz za “Lenina w Poroninie”) otrzymał prestiżową drugą nagrodę na 2. Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki w Warszawie w 1951 roku. W późniejszych latach więcej eksperymentował ze środkami artystycznymi i tematyką, stając się współtwórcą polskiej szkoły plakatu, a także współautorem pierwszej w sztuce światowej instalacji przestrzennej („Studium przestrzeni” w Salonie „Nowej Kultury” w Warszawie we współpracy ze Stanisławem Zamecznikiem).

Wojciech Fangor – “Postaci”, źródło: msl.org.pl

Wojciech Fangor – malarskie zwroty akcji

W latach 60. Wojciech Fangor podróżował po świecie, będąc między innymi stypendystą w Waszyngtonie czy Berlinie. Aż do 1999 roku mieszkał w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadził zajęcia dla studentów na Fairleigh Dickinson University w Nowym Jorku i Graduate School of Design na Harvard University w Massachusetts. Zagraniczne doświadczenia bardzo wpłynęły na twórczość Fangora, który właśnie w latach 60. i 70. zaczął tworzyć w duchu minimalizmu i sztuki op-art. Wtedy zrealizował swój najsłynniejszy na świecie cykl prac z charakterystycznymi okręgami i falami. Z 1969 roku pochodzi obraz na płótnie przedstawiający rozetę – “M22”, który w grudniu 2020 roku został sprzedany na aukcji za niebagatelną kwotę 7,3 mln złotych (w tym 6,2 mln wynosiła cena młotkowa, do której należy doliczyć opłaty i prowizje domu aukcyjnego). To najdroższy obraz, jaki kiedykolwiek został sprzedany w Polsce. Poprzedni rekord również ustanowił Wojciech Fangor, którego obraz na płótnie “M39” (również namalowany w duchu op-artu) w 2018 roku znalazł nabywcę za 4,7 mln złotych.

 

Po okresie op-artu Fangor jeszcze kilka razy zmieniał swoją malarską stylistykę, zajmując się do połowy lat 80. sztuką krytyczną i inspirując telewizją i ekranami. Na początku XXI wieku wrócił do Polski i stworzył swoją pracownię w Błędowie, 60 km od Warszawy. Aż do śmierci tworzył, reinterpretując dawne szkice i rysunki w cyklu obrazów „palimpsestowych”.

Wojciech Fangor – “M22”, źródło: desa.pl

Nie tylko obrazy – Wojciech Fangor w metrze

Wojciech Fangor nie tylko malował i tworzył plakaty. Był autorem wielu scenografii teatralnych, między innymi dla nowojorskiego baletu. Od 2007 do 2015 roku artysta pracował nad kolejną słynną realizacją w przestrzeni publicznej: zaprojektował wejścia do warszawskiego metra oraz dekoracje ścian na jej siedmiu stacjach. Stworzył również nową identyfikację firmy dla wydawnictwa Wiedza i Praktyka.

Wojciech Fangor – projekt II linii warszawskiego metra, stacja: Centrum Nauki Kopernik, źródło: wikipedia

 

Jeśli chcesz zobaczyć obrazy Wojciecha Fangora, wybierz się do Muzeum Narodowego w Warszawie i do Muzeum Sztuki w Łodzi. Regularnie prace twórcy pojawiają się też na krajowych wystawach malarstwa. Warto zajrzeć też do książki “Wojciech Fangor. Plakaty” Doroty Folgi-Januszewskiej, w której do obejrzenia jest ponad 50 prac wybitnego polskiego twórcy.

Z wysypiska śmieci do domu aukcyjnego. Zaginiony obraz Davida Bowiego odnaleziony!

Niedawno doszło to wydarzenia, które w świecie sztuki naprawdę jest rzadkością. Na garażowej wyprzedaży za równowartość 15 zł zupełnie przez przypadek zakupiono obraz… Davida Bowiego, który od lat uznawany był za zaginiony. Zajrzyj do naszego wpisu i poznaj szczegóły tej niespotykanej transakcji.

David Bowie – “DHead XLVI”, źródło: cowleyabbott.ca

Zaginiony portret Bowiego kupiony za 15 zł!

Obraz Davida Bowiego, portret zatytułowany „DHead XLVI”, należy do cyklu 47 prac, które Bowie stworzył w latach 1995-1997. Od kilku lat praca ta uznawana była za zaginioną. Aż do dnia, w którym okazało się, że zupełnie przypadkiem kupiono ją za 5 dolarów kanadyjskich (czyli za około 15 złotych) na jednej z wyprzedaży garażowych obok wysypiska śmieci w miejscowości South River w prowincji Ontario (Kanada). Właściciel obrazu nie wiedział, że kupuje obraz na płótnie autorstwa słynnego muzyka – zasugerowała mu to naklejka z tyłu i charakterystyczny podpis artysty. W czerwcu 2021 roku portret trafił na aukcję domu aukcyjnego Cowley Abbott. Wcześniej przeszedł proces wnikliwej weryfikacji nie tylko pod kątem samego malarstwa, ale też autentyczności podpisu.

Obraz Davida Bowiego – za jaką kwotę został sprzedany na kanadyjskiej aukcji?

Kanadyjski dom aukcyjny Cowley Abbott szacował, że obraz na płótnie Davida Bowiego „DHead XLVI” może osiągnąć na licytacji cenę 12 tysięcy dolarów kanadyjskich (czyli około 37 tysięcy złotych). Jednak już od otwarcia sprzedaży kwota ta została znacznie przekroczona. Ostatecznie obraz został sprzedany za ponad 108 tysięcy dolarów kanadyjskich. W 2018 rok dom aukcyjny Christie’s sprzedał inny obraz Davida Bowiego (pochodzący z tej samej serii, co „DHead XLVI”) za 27,5 tysięcy dolarów (czyli równowartość około 105 tysięcy zł).

David Bowie z Cher, 1975 rok, źródło: wikipedia

David Bowie – malarz (nie)znany

Dziwi Cię, że na aukcji sztuki nowoczesnej sprzedawane są obrazy zmarłego w 2016 roku wokalisty? David Bowie realizował się na wielu płaszczyznach – był prawdziwym wizjonerem i artystą przez duże “A”. Rozsławił się takimi hitami, jak: “Heroes”, “Let’s Dance”, “Space Oddity”, “Life on Mars?”, “Where Are We Now?” czy “Blackstar”, ale interesował się też malarstwem i chętnie przekładał na płótno swoje liczne pomysły, których nie mógł przedstawić w muzyce. Jego inspiracją byli między innymi David Bomberg, Francis Bacon, Frank Auerbach, Francis Picabia. W jego twórczości można jednak odnaleźć nawiązania do dorobku wielu innych malarzy. Sam Bowie posiadał imponującą kolekcję dzieł sztuki – w 2016 roku w londyńskim oddziale domu aukcyjnego Sotheby’s zorganizowano aukcję, na której wystawiono 380 prac z jego kolekcji.

 

David Bowie malował przede wszystkim portrety i autoportrety – bardzo ekspresyjne, wyróżniające się zdecydowaną kreską i intensywną kolorystyką. Regularnie tworzył też szkice, w których notował koncepcje nie tylko obrazów, ale też chociażby swoich scenicznych kostiumów. Muzyk zdecydowanie należał do tych osób, które odcisnęły swoje piętno na kulturze, inspirując nie tylko współczesnych sobie, ale także kolejne pokolenia miłośników muzyki, malarstwa i szeroko pojętej sztuki.

David Hockney i Lucian Freud, czyli rekordowy duet artystów. Co ich łączy?

W czerwcu 2021 roku obraz Luciana Freuda, wnuka słynnego austriackiego psychiatry – Zygmunta Freuda, został sprzedany za niebagatelną kwotę. Co ciekawe, portret prezentuje… innego malarza-rekordzistę. Chcesz wiedzieć, czyje obrazy sprzedają się tak dobrze? Czytaj dalej!

Lucian Freud – “David Hockney”, źródło: sothebys.com

“David Hockney” Luciana Freuda – transakcja na szczycie

W czerwcu 2021 roku doszło do wyjątkowej transakcji: w domu aukcyjnym Sotheby’s w Londynie, podczas aukcji sztuki nowoczesnej, został sprzedany obraz Luciana Freuda – “David Hockney”. Praca ta znalazła nabywcę (prywatnego kolekcjonera z Wielkiej Brytanii) za sporą sumkę – wydano na niego 14,9 mln funtów, czyli 78,5 mln złotych, łącznie ze wszystkimi opłatami i prowizjami dla Sotheby’s. Nie jest to jednak najdrożej sprzedane dzieło słynnego artysty, wnuka austriackiego twórcy psychoanalizy, Zygmunta Freuda. W 2015 roku jego obraz na płótnie “The Brigadier” z 2004 roku został sprzedany na aukcji w Christie’s w Nowym Jorku za 56,2 mln dolarów. Z kolei kilka lat wcześniej, w 2008 roku, w tym samym nowojorskim domu aukcyjnym akt „Benefits Supervisor Sleeping” został zakupiony przez rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza (m.in. właściciela londyńskiego klubu piłkarskiego Chelsea). Na rynek sztuki rzadko kiedy trafiają obrazy Luciana Freuda, a kiedy już się pojawią, osiągają imponujące kwoty.

David Hockney sportretowany przez Freuda, Freud przez Francisa Bacona

Sprzedany w Londynie obraz powstał w 2002 roku. Przedstawia 65-letniego Davida Hockneya, jednego z najsłynniejszych malarzy współczesnych. Twórca jest jednym z aukcyjnych rekordzistów: jego „Portrait of an Artist (Pool with Two Figures)” został sprzedany w 2018 r. za 90,3 mln dolarów. Obaj panowie często się spotykali. Po raz pierwszy miało to miejsce w 1962 roku, kiedy Hockney dopiero zaczynał karierę, a Freud był już jednym z najlepiej znanych artystów. Pierwszy z nich w ciągu czterech miesięcy pozował łącznie przez ponad 100 godzin. Efektem tego wysiłku był obraz zaprezentowany na wystawie Luciana Freuda w Tate Britain. Luciana Freuda z kolei sportretował inny twórca: obraz “Trzy studia do portretu Luciana Freuda” Francisa Bacona został namalowany w 1969 roku.

Francis Bacon – “Trzy studia portretu Luciana Freuda”, źródło: Christie’s

Co wiemy o Lucianie Freudzie?

Lucian Freud w dniu śmierci w 2011 roku miał 88 lat. Jako młody człowiek uciekł z Niemiec po dojściu do władzy Adolfa Hitlera i drugi dom znalazł w Wielkiej Brytanii. Rozsławiły go przede wszystkim realistyczne portrety, do których pozowali mu bliscy i znajomi. Malarstwo Luciana Freuda określa się jako “realizm brutalny”. Motywem przewodnim jest w nim niedoskonałe ludzkie ciało, wrażenie samotności i wyobcowania oraz stonowana kolorystyka. Portret Hockneya, “The Brigadier” i „Benefits Supervisor Sleeping” to nie jedyne znane obrazy Luciana Freuda. Do znanych dzieł jego autorstwa należą między innymi “Hotel Bedroom”, “Kate Moss” czy “Woman in a White Shirt”. Lucian Freud nie przepadał za “byciem na świeczniku”, korzystaniem ze sławy i udzielaniem wywiadów. Podobno nawet zapłacił swojemu biografowi, żeby… nie wydawał książki na jego temat.

Futuryzm – co warto wiedzieć o tym kierunku w sztuce?

Futuryzm to nie tylko artystyczny program, ale też manifest odnoszący się do sposobu życia. Co sprawiło, że prąd ten zyskał swego czasu taki rozgłos i czy nadal jest tak aktualny, jak na początku XX wieku? Sprawdź z nami tajemnice futurystycznej sztuki!

Natalia Gonczarowa – Cyklista, źródło: wikipedia

Futuryzm – co to za kierunek w sztuce?

Futuryzm to kierunek w sztuce, który miał być hołdem złożonym rozpędzonej nowoczesności, która zawsze patrzy w przód i nie zwraca uwagi na to, co zostało za plecami. Sama nazwa tego kierunku pochodzi z języka łacińskiego, w którym “futurus” oznacza “przyszły”. Narodził się on we Włoszech na samym początku XX wieku. Za ojców założycieli tego nurtu traktuje się poetę Filippo Tommaso Marinettiego i malarza Umberta Boccioniego, którzy w 1909 roku opublikowali tak zwany “Manifest futuryzmu”. Założenia futurystów sformułowane były w 11 punktach. Opierały się nie tylko na odniesieniach do samej sztuki, ale też do trybu życia i rewolucji, jakiej miała się poddać cała kultura. Futuryści chcieli przede wszystkim sławić postęp, rozwój technologiczny, wynalazki, pośpiech. Futuryzm w Polsce wychwalał przede wszystkim postęp i nowoczesność, które miały odmienić życie mieszkańców rolniczego w znacznej mierze kraju. Futuryzm w Rosji dzielił się na związany z symbolizmem i estetyzmem egofuturyzm oraz na kubofuturyzm, który był silniej prowokacyjny i kompletnie przeczył jakiemukolwiek upiększaniu.

U. Boccioni – Jedyna forma ciągłości w przestrzeni, źródło: wikipedia

Cechy futuryzmu – po czym rozpoznasz dzieła przynależne do tego kierunku?

Do cech futuryzmu z pewnością należy przede wszystkim tematyka: jak w soczewce skupiały się w obrazach zagadnienia związane ze współczesnością, rozwojem, przemysłem, dokonaniami technologicznymi. Futuryzm w rzeźbie i malarstwie był pełen dynamizmu, opierał się na agresywnych rozwiązaniach formalnych i radykalnym podejściu do kompozycji. Dokładnie tak samo było w przypadku futuryzmu w architekturze, przeczącemu klasycznej harmonii. Nie da się ukryć, że równie ważne dla artystów co samo stanie przy sztalugach było formułowanie coraz dalej idących manifestów i deklaracji, na przykład popierających wojnę jako “jedyną higienę świata”. Futuryści wypowiadali się na różnorodne tematy, od malarstwa i architektury, przez religię, dietę, ubiór czy wiele innych aspektów życia mieszkańców dużych miast. Pierwsza wystawa futurystów odbyła się w lutym w 1912 r. w Paryżu w Galerie Bernheim.

Umberto Boccioni – Dynamizm cyklisty, źródło: wikipedia

Przedstawiciele futuryzmu, których nie wypada nie znać

Do najważniejszych malarzy futuryzmu należeli przede wszystkim sam Marinetti, autor manifestu futurystycznego, a także Giacomo Balla, autor słynnego obrazu na płótnie „Dynamizm psa na smyczy”, Gino Severini, twórca puentylistycznego dzieła „Modystka” czy Carlo Carrà i Luigi Russolo. Do futurystów zaliczamy też pisarzy i poetów, takich jak Aleksander Wat, Ana­to­l Ster­n, Stanisław Młodożeniec czy Władimir Majakowski, którzy nowoczesną rewolucję przeprowadzali na poziomie skostniałych struktur języka, którym przywracali żywotność i elastyczność.

Antonio Sant’Elia, rysunek wieżowca z La Citta Nuova, źródło: wikipedia

Futuryzm dziś – nowoczesny czy wręcz przeciwnie?

Jak łatwo można zauważyć wszystko, co wydaje się bardzo nowoczesne i przełomowe w swojej świeżości, szybko traci na znaczeniu i aktualności. Dokładnie tak jest ze sztuką futurystów, która z dzisiejszej perspektywy nie wydaje się już tak atrakcyjna, jak w latach, kiedy szokowała, zaprezentowana po raz pierwszy w galeriach sztuki. Nie da się jednak ukryć, że malarstwo, poezja czy rzeźba futurystów do dziś odciskają ważne piętno na historii sztuki – w końcu to dzieła, które przetarły szlak kolejnym pokoleniom rewolucjonistów i pozwoliły spojrzeć na twórczość artystyczną nie tylko jak na sposób udekorowania płótna plamami barwnymi w określonym porządku, ale jak na sposób manifestowania swojej politycznej czy społecznej niezawisłości. Czy nie o tym właśnie powinna być sztuka?