Emilia Gąsienica-Setlak

Liszki

5/5 (5 opinie)
Informuj mnie o nowych pracach

Artystę obserwuje obecnie 9 osób


O artyście

Abiturientka zakopiańskiego Zespołu Szkół Plastycznych im. Antoniego Kenara. Studiowała na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom z aneksem graficznym w pracowni drzeworytu otrzymała w 2011 roku. Zajmuje się malarstwem oraz grafiką warsztatową. Meritum jej zainteresowań artystycznych są kolor, syntetyczna kompozycja oraz ich relacje z otoczeniem. Wystawia zarówno w Polsce jak i Hiszpanii, Włoszech, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Japonii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bułgarii oraz na Węgrzech. W dorobku ma udział w dwudziestu dziewięciu wystawach indywidualnych oraz w ponad siedemdziesięciu wystawach zbiorowych i targach sztuki. Finalistka międzynarodowego konkursu malarskiego „Donkey Art Prize” w Mediolanie (2015) oraz zdobywczyni wyróżnienia podczas Przeglądu Sztuki Współczesnej „Nowa Awangarda” w Katowicach (2017). Prace artystki znajdują się w polskich i węgierskich zbiorach muzealnych oraz kolekcjach prywatnych w Europie, Azji i Stanach Zjednoczonych. Jej prace ilustrują okładki książek Swetosława Minkowa „Siła nieczysta” (Wyd. „Scriptum”, 2005) i „Nazwy wodne dorzecza Wisły” dr Urszuli Bijak (Instytut Języka Polskiego PAN, 2013) oraz gościły na okładce prestiżowego czasopisma „Women In Art 278 Magazine” (2014). Ponadto, płótna jej autorstwa wzięły udział w zdjęciach do hiszpańsko-amerykańskiego filmu fabularnego „Embers” w reżyserii Claire Carre (2015).

Ważniejsze wystawy:

2016
„Kísértés”, KREDENC Bistro Gallery, Budapest
„Project Coincidence”, CULTURE MAGAZINE Foundation, Krakow
„Points of View Krakow-Warsaw”, Gallery Kazimierz, Krakow

2015
„Donkey Art Prize III”, MOSTRAMI FOLLI50 SPACE-Milan,
VIOPHILIA Gallery-Miami, 3331 CHIYODA ART CENTRE-Tokyo,
Gallery 76 at DUBAI INTERNATIONAL ART CENTER
„Small Wonders”, ATOMIC CAFE Gallery, Detroit
„Soma Space”, ETHER Gallery, Warszawa
„Some Like It Hot”, CITY OF ART Gallery, Krakow
„Painting”, CASTLE Gallery, Sucha Beskidzka
„6x6x2015”, ROCHESTER CONTEMPORARY ART CENTER, Rochester

2014
„Museo de la imaginación”, ARTÁGORA Gallery, Sevilla
„April International Art Show”, KAZI30 Gallery, Budapest
„3rd International Mail Art Exhibition”, MALOM Gallery, Nyíracsád
„Woo”, 33 GALLERY, Ostrow Wielkopolski
„S-Expression”, CULTURE MAGAZINE Foundation, Krakow
5th International Painting Competition, LESSEDRA Gallery, Sofia

2013
„Master and Disciples”, CENTRUM Gallery, Krakow
„Hunger of the Colors”, ENIGMA Gallery, Przemysl
„The Next Thing”, DWOR KARWACJANOW Gallery, Gorlice

2012
„I will do it my way”, CSW SOLVAY, Krakow
„Interim Form”, LAMELLI Gallery, Krakow
WPA4 Art Festival, Duszniki-Zdroj
„Wayfaring”, PANORAMA Gallery, Tomaszowice
„Artifacts”, AGH Professor Club, Krakow
„City of Stars” Art Festival, Zyrardow

2011
„Abstract”, ZADRA Gallery, Warsaw
„Art of Women”, CZAJKA Gallery, Warsaw

2010
„Painting/Graphics”, STRUG Gallery, Zakopane
„AFRICA art/etnography”, Museum of Etnography, Krakow

2005
„Painting”, POD ANIOŁEM Gallery, Rabka-Zdroj

2004
„Contemporary Art Medals”, WINDOW Gallery, West Dean

2003
„Portrait of a Woman”, ARTPARK Gallery, Zakopane

OPINIE

dr Rafał Borcz: Od początku malowała z ogromną ekspresją, nieprzyzwoicie wręcz kolorowo, a w tym malowaniu była radość. Ogłuchnąć można było od krzykliwych dysonansowych zestawień, oślepnąć od żarzących żółcieni; lecz po pierwszym szokującym wrażeniu dostrzegało się w tych obrazach duże malarskie „czucie” i logikę. Patrzyła na świat jak dziecko, jak sama pisze „nieobarczona plątaniną znaczeń i zastosowań”(…). Dziś spotykam się z obrazami Emilii po dwóch latach od tamtego czasu i widzę, że to, co lubiłem w nich najbardziej, jest tam nadal – nie może być inaczej, to ta sama przecież droga. Charakterystyczne, że nawet w pejzażu Emilia zamiast doszukiwać się jego jednorodnej, wewnętrznej harmonii, znajduje zgrzytliwy dysonans w postaci różnych słupów – elektrycznych, kolejowych – wpisanych w naturalną przestrzeń. Pełnią one ważną rolę podziałów wertykalnych i horyzontalnych w jej obrazach, tworząc ciekawe, zrównoważone układy kompozycyjne. (…) nowym, ważnym elementem, jest artystyczna świadomość swojej drogi i miejsca, w którym się znajduje. Czujemy w nim głód koloru ukazany jako dążenie do oddania ich możliwie najintensywniej w obrazach, zobaczenia poprzez nie świata który jest „zmienny, dynamiczny, zaskakujący i przez to piękny”… Jest w niej bunt przeciw pseudoobiektywnej ułudzie koloru lokalnego. Zjawiskowość świata jest prawdą o nim (…) Emilia Gąsienica-Setlak świadoma jest tego, że „kolor może zdominować cały obraz, może zdominować wszystkie inne dzieła znajdujące się w sali muzealnej” – to zanikająca dziś świadomość… Nie wiedzą o tym nasi studenci, z upodobaniem od ponad 180 lat malując mieszanką błękitu pruskiego i sieny palonej, nie widać tej świadomości na wystawach w naszym kraju. Tłumaczy się marudnie, że to nasza narodowa melancholia, że nie ten klimat, światło, powietrze… i w polskim malarstwie nudno i szaro. (na podstawie recenzji zestawu prac dyplomowych, 2011)

dr Ewa Herniczek: Każdy obraz mówi o swoim autorze znacznie więcej, niż którykolwiek z artystów prawdopodobnie zgodziłby się przyznać. (…) Dopiero poprzez obraz, będący przecież czyimś obrazem jego własnego świata, dostrzegamy świat, w którym sami uczestniczymy i rozpoznajemy w nim treści, które okazują się dla nas szczególnie znaczące, po prostu własne. Tak właśnie dzieje się, gdy patrzę na graficzne portrety Emilii i malowane przez nią wnętrza. Pierwsze – niemal migawkowe, wyraźnie odbijające piętno fotograficznego medium, choć wykonane w wymagającej czasu i precyzji technice druku. Drugie – często również związane z fotograficznym rodowodem – wydają się posiadać własną, czysto malarską jakość. W obydwu przypadkach fotograficzny zapis jest jednak wyborem subiektywnym, autorskim. Stąd zapewne odwaga Autorki prowadząca do radykalnych wobec pierwowzoru zmian, jakim poddawany jest obraz. Wyniki bywają zaskakujące, jak w przypadku niezwykłej kolorystyki czy fakturalnych prób wzbogacenia powierzchni malarskiej, których abstrakcyjna jakość zaskakuje i przyciąga uwagę. Kolorystyczna wrażliwość i umiejętność budowania zestawień opartych na nieoczywistych harmoniach chromatycznych to chyba jeden z najważniejszych atutów Emilii Gąsienicy. Drugim jest stała skłonność do wychodzenia poza formę raz ustalona i zamkniętą, nieustający eksperyment, w którym decyzje formalne rodzą się spontanicznie i wyznaczają nieprzewidywalne początkowo kierunki, ku którym zwraca się uwaga wciąż poszukującej Autorki. Ostatnie prace, kompozycyjnie uproszczone, czasem niemal ascetyczne w ustawieniu kadru, dziwią wąską stosunkowo paletą i nieoczekiwanymi dominantami, zwłaszcza tych, którzy znają fotograficzny punkt wyjścia lub kolejne chromatyczne wcielenia kadru. Ostateczny wybór wydaje się jednak najzupełniej uzasadniony, nawet, jeśli argumenty nie zostaną ujawnione i pozostaną na zawsze w sferze najbardziej subiektywnych treści. Ale czy nie chodzi tu właśnie o to? Dokładnie o to, by zachowując pełnię wewnętrznej swobody powołać do istnienia formę, która dla innych okaże się tak samo własna i tak samo przekonująca? Pozwólmy Autorce być sobą, tak jak jej prace pozwalają nam odnaleźć w nich siebie. (na podstawie tekstu do katalogu artystki, 2010)

Katarzyna Kowalska: Punktem wyjścia malarstwa Emilii jest kolor, który można porównać do tematu sonaty. Artystka niezwykle ilustracyjnie i malarsko przypadkowy zbieg okoliczności czyni stałym elementem kompozycji. Wraca do niego, powtarza, zmienia i rozwija. Cykl „Umizgi”, który gloryfikuje barwy, refleksy świetlne i przyjmującą je materię, nie tracąc przy tym na narracyjności i liryczności, stanowi zwieńczenie dotychczasowych działań artystki. Przenikająca je postać kobieca jest tylko pretekstem do artystycznych poszukiwań Emilii i próby kontynuacji opowieści, którą zapoczątkowali mistrzowie malarstwa, tacy jak Kandinsky, Matisse, Klimt, czy też nawet Chagall. Jednocześnie twórczość artystki nie traci na świeżości i konsekwencji na przekór salonowej konwencji. Wystawa „S-Ekspresja” z pewnością pozwoli, choć na chwilę, ujrzeć świat „po drugiej stronie lustra” – lustra będącego nie tylko zwierciadłem duszy artystki, ale przede wszystkim stającego się bramą do królestwa koloru i apoteozy życia. (tekst kuratorski wystawy „S-Ekspresja”, 2014)

Marcin Setlak: Trzon ekspozycji stanowią prace z najnowszego cyklu Emilii Gąsienicy-Setlak „Lux In Tenebris”, nawiązującego tytułem do – zdawać by się mogło – ewangelisty albo sztuki Bertolta Brechta, w zamierzeniu Artystki podejmującego jednak zagadnienia czysto malarskiego charakteru. „Światło w ciemnościach” ukazać ma pozbawioną kulturowych kontekstów, fizyczną naturę ludzkiego bytu. Malarskie medium pozwala Autorce spojrzeć na ciało zupełnie inaczej niż to czynią fotografowie za pomocą obiektywów, filtrów i migawek. Przedstawione na obrazach postacie zastygają w bezruchu, ograniczone jedynie siłą grawitacji. Nie wchodzą w interakcje z otoczeniem, nie zajmują się codziennymi sprawami, czekają… by kładące się swobodnie na skórze światło wydobyło z nich, widzianą subiektywnym okiem Malarki i opowiedzianą pędzlem, historię o kolorach, kształtach, fakturach i rządzących nimi anatomicznych zależnościach. Ponadto, w ramach wystawy „SOMA SPACE” krakowska Artystka zaprezentuje między innymi wybrane prace z cyklów „Umizgi”, „Pustostan” i „Forma przejściowa”. (tekst towarzyszący wystawom indywidualnym „Lux In Tenebris” i „Soma Space”, 2015)

Aleksandra Madej: Heraklitowska zasada zmienności wpływa na wszystkie elementy naszej codzienności, nawet gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Płynie czas, myśli, doświadczenia, wydarzenia, które nas dotyczą bezpośrednio, bądź tylko powierzchownie. Każdego dnia jesteśmy trochę inną osobą niż byliśmy wcześniej. Fenomenalnym zwierciadłem tego procesu jest artystyczny rozwój TWÓRCY. Emilia Gąsienica-Setlak jest artystką aktywną, poszukującą i odważnie sięgającą w nowe, niezbadane przez nią jeszcze obszary. Wczesna fascynacja syntezą na początkach drogi twórczej, była oparta na geometrycznych uproszczeniach przedmiotu. Dominowały wycinkowe wnętrza, budowane płaskimi plamami barwy, rozległe pejzaże. Świat reprezentował element o znaczeniu uniwersalnym. Z biegiem kolejnych lat coraz większą rolę zaczęła nabierać postać ludzka – we wnętrzach, podziwiająca otaczający ją świat, aż w końcu wyzwolona, urastając do rangi w pełni dojrzałego, niezależnego tematu w przestrzeni niezidentyfikowanej, drugoplanowej. Fascynacja pięknem ludzkiego ciała, obrazy miłości (nie tylko niebiańskiej), portrety – w ostatnich latach przekształciły się w symboliczne wizerunki, inspirowane Dalekim Wschodem. Różnorodność prac Emilii Gąsienicy-Setlak wzbudza podziw. Pozwala zaobserwować wszechstronność artystki i pasję nieustannych poszukiwań i rozwoju, nieosiadającego na laurach jednej, sprawdzonej już maniery. Całą dotychczasową twórczość spaja jeden element o fundamentalnym znaczeniu dla stylu artystki – KOLOR. Intensywny, bogaty i kładziony bez strachu, z rozmachem. Buduje on kompozycję w stopniu daleko wyższym niż linia. Staje się nośnikiem emocji, wrażeń. Wprowadza odbiorcę w nastrój każdej kolejnej kompozycji. Początkowe szerokie plamy, zastępują obecnie splątane intensywnie barwy, łączące się w jedną kompozycję dopiero w oku widza. Kolor płynie, a odbiorcy razem z nim – przez kolejne etapy rozwoju artystki. Dokąd zawędruje za dziesięć lat? Czas pokaże. (tekst kuratorski wystawy „Przemiany”, 2016)

Liliana Kalinowska: W mrocznej przestrzeni studenckiego klubu Enigma przy przemyskiej Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej już od ponad tygodnia obejrzeć możemy industrialne prace zakopiańskiej artystki. Smutną przestrzeń klubu wzbogaciły wielobarwne, intensywne obrazy Emilii Gąsienicy-Setlak. Artystka, niedawna absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (dyplom z malarstwa w pracowni prof. Teresy Kotkowskiej-Rzepeckiej w 2011), zaprezentowała w Przemyślu cykl prac inspirowanych przestrzeniami miejskimi, technicznymi i kolejowymi. Ale industrialna tematyka była dla artystki jedynie pretekstem do przelania na płótno oceanu kolorów – jaskrawych, wręcz zgryźliwych, nienaturalnych jak samo miasto, a może nawet bardziej. Zgrafizowane, mocno kontrastowe pejzaże w swojej poetyce przypominają bardziej surrealistyczne grafiki. I nie chodzi tutaj o tematykę, ale raczej o barwy: obce i niedostępne. I pustkę, która z nich uderza – nie ma w nich ruchu, nie ma życia, są tylko mocne, obce krajobrazy. (na podstawie recenzji wystawy artystki, 2013)

Opinie użytkowników

5/5
Zofia
2018-01-30
Ogromna energia i kunszt. Wielki Szacunek.
5/5
Paulina
2017-10-20
Ogromna różnorodność, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.
5/5
KaSkoczek
2017-10-14
W sztuce ważne jest dla mnie to, co mnie zatrzyma, poruszy emocjonalnie, postawi pytania. Prace Emilii są odważne i zdecydowanie nie można obok nich przejść obojętnie. Obserwuję z zainteresowaniem ich kolejne serie. Lubię bardzo. Mogą być wspaniałym dopełnieniem wnętrza o nie jednym charakterze.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług, dostosowania serwisu do preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych i reklamowych. Możesz zawsze wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Więcej w Polityce prywatności